Wszyscy używamy słowa „uchodźcy”, które w tym kontekście jest nieodpowiednim słowem. Zdaje się, że już nawet PR-owcy z Platformy Obywatelskiej dostrzegli, że jest różnica między uchodźcą a imigrantem. Ta różnica jest zasadnicza i jest to różnica natury prawnej.

Jeżeli będziemy mieli taką sytuację, że Unia będzie chciała wymusić na nas pewne zobowiązania podjęte swego czasu przez rząd pod przewodnictwem Pani Kopacz, jeżeli Komisja rozpocznie spór natury prawnej, to problemy mogą być poważne, ale to nie zakończy się wcześniej niż za dwa lata i prawdopodobnie rząd Prawa i Sprawiedliwości na to liczy. Jest to daleka droga, ale oczywiście możliwa.

Ewidentnego naruszenia prawa unijnego w postaci obniżenia VAT-u na książki elektroniczne, dopuściła się swego czasu Francja. Bardzo mądry ruch, bo książki elektroniczne są takie same jak papierowe i powinny być powszechnie dostępne. My nie zdecydowaliśmy się tego wprowadzić, twierdząc, że jest to niezgodne z prawem Unii (bo to jest niezgodne z prawem Unii). Francja nie miała tego problemu. Trybunał Sprawiedliwości uznał, że jest to niezgodne z prawem unijnym. I co? I nic. Jak widać, nie zawsze łamanie prawa jest od razu obciążone sankcjami. Jak się jest dużym, mocnym krajem w Unii, to tych sankcji nie ma. Natomiast w przypadku Polski takie sankcje mogą się pojawić. Jednak jest to bardzo daleka i skomplikowana droga i dużo lepiej byłoby załatwić tę sprawę na poziomie politycznym.

www.polskieradio.pl/9/300/Artykul/1767281,Powraca-kwestia-uchodzcow-Komisja-Europejska-zmusi-Polske-do-przyjecia-imigrantow