Komisja Europejska i organy Unii Europejskiej powinny zajmować się realnymi problemami, które wymagają rozwiązania. Jednym z tych problemów jest kwestia „uchodźców”.

Nasz ruch o tym mówi od początku swojego istnienia. Kluczem do rozwiązania tej sprawy i kluczem do zapobiegania tego rodzaju problemom jest przestrzeganie prawa. Niestety niektóre kraje pod naciskiem takich czy innych przekazów medialnych, często bardzo zmanipulowanych, ale łapiących za serce, po prostu postanowiły rozluźnić stosowanie prawa, zarówno międzynarodowego, jak i krajowego. Doprowadzono do tej sytuacji, że w tej chwili mieszkaniec np. Afryki Środkowej, który chciałby żyć w lepszych warunkach, ma ten przekaz, że nie wolno iść do konsulatu np. Niemiec i poprosić o wizę, bo dostanę odmowę. Natomiast jeżeli zapłacę tysiąc czy dwa tysiące dolarów, na które zrzuci się cała rodzina, to odpowiednia mafia włoży mnie w jakąś łódkę z kory brzozowej (najlepiej, żebym zabrał jeszcze jakieś dziecko, bo to bardziej łapie za serce) i jak przepłynę albo jak mnie wyłapią na morzu, to wtedy wyląduję tam, gdzie chcę.

Doprowadziliśmy do paranoi, bo ludzie przez to giną. Ludzie giną dlatego, że wiadomość, jaka jest przekazywana do tych osób, jest taka, że jak zaczniesz płynąć, to masz sporą szansę na osiedlenie się w którymś z zamożnych krajów, gdzie tzw. socjal jest taki, że wystarcza na bardzo wygodne życie.

Nawet nasza konstytucja zobowiązuje nas w art. 56 do opieki nad osobami, które tego wymagają, które są azylantami i Polska to wykonuje. Podobnie zresztą prawo międzynarodowe i nasza konstytucja zobowiązuje nas do przestrzegania praw człowieka. Nie wolno człowieka, który chce być w Niemczech, siłą (bo do tego by się to sprowadzało) sprowadzać do Polski i jeszcze Polskę czynić odpowiedzialną za to, że ten człowiek nie wróci do Niemiec.

Te rozwiązania są złe i nieludzkie. Dlatego chciałbym, abyśmy byli jednym z tych krajów, który zacznie spokojnie, bez jakiegoś specjalnego patosu, przekonywać decydentów europejskich i inne kraje, że do problemu trzeba podejść systemowo. Tak jak to zrobiła Australia i skończył się u nich problem.