Należy pomyśleć, w jaki sposób zbudować system podatkowy, który zachęcałby do inwestowania. Żeby inwestować, najpierw trzeba zachęcić do oszczędzania. Inwestycje są bowiem z oszczędności albo z długu. Mamy ponad bilion złotych zadłużenia – wobec tego niewiele już się da z zadłużenia finansować. Już zjadamy własny ogon, a nic nie wskazuje, że może być lepiej.

Wszystkie rządy chwalą się, że udaje im się utrzymywać deficyt, że nie przekracza on progu 3 proc. PKB, ale jest to błąd w myśleniu. Normalna gospodarka nie ma deficytu. Dobrym przykładem są Czesi, którzy w tym roku mają nadwyżkę budżetową. Deficyt budżetowy jest normalny przy założeniu, że się zdarza, ale my jesteśmy ciągle na minusie – to się w którymś momencie musi źle skończyć.

Zwłaszcza, że jeszcze dodatkowo mamy wokół trudne ogólnoświatowe warunki gospodarcze i finansowe. Instytucje finansowe wielu państw świata zajmują się głównie drukowaniem waluty. W gospodarkę wpompowywane są ogromne ilości pieniędzy, których tak naprawdę nie ma. Banki centralne pobudzają gospodarkę poprzez ciągłe zastrzyki finansowe, ale są to pieniądze bez pokrycia.

W którymś momencie to wszystko musi skończyć się jednym wielkim zawaleniem. Pytanie tylko kiedy i czy mamy jakiś plan B na taką sytuację? Obawiam się, że brakuje nam strategicznych, wariantowych działań. Nie słyszałem, by w Ministerstwie Rozwoju czy resorcie finansów była o tym jakakolwiek dyskusja.

www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/posel-kukiz-15-o-strategii-odpowiedzialnego-rozwoju-morawiecki-zaklada-smierc-slaska,90676_0.html